Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
128 postów 2542 komentarze

Powrót do normalności

Freedom - Idzie bieda - tyle, że to nie "kryzys" - a rezultat. To naturalny skutek tego, że świat stoi na głowie. Jedynym skutecznym sposobem wyjścia z biedy jest powrót do normalności. Normalność = bogactwo. Normalność = dobrobyt.

Robią nas w konia na PODATKACH

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Niskie i proste podatki to podstawa - mam nadzieję, że wszyscy się co do tego zgadzamy. Ale i tak po obniżce będziemy je płacić my, ludzie, społeczeństwo. I musimy jakoś wspólnie uzgodnić jak się podzielimy kosztem utrzymania państwa między sobą.

 Nie ważne co ja osobiście myślę - ważne co będziemy gotowi wszyscy zaakceptować.
Rzeczowa i chłodna rozmowa może okazać się dość trudna bo dziś nawet nie wiemy ILE tak naprawdę płacimy wszystkich podatków... Ale zacząć ją trzeba chyba od ustalenia, co to znaczy "każdy po równo"? np. pogłówny czy dziesięcina - których z nich jest "równy dla wszystkich"?



 

 




LINKI do materiałów:
Mapa wydatków: //fundacjarepublikanska.org/mapa...
Info o liczbie pracujących Polaków://edgp.gazetaprawna.pl/index.php...
Budżet na 2014 rok: //www.mf.gov.pl/ministerstwo-fin...
 
 
 

KOMENTARZE

  • @
    A czy zgodzimy się, że w demokracji, prowo decydowania w głosowaniu o wysokości jak i sposobie wydatkowania środków publicznych, powinni mieć jedynie ci, którzy podatki płacą i proporcjonalną siłą głosu do wysokości płaconej składki?
  • @imran 11:01:19
    Jeżeli zasady Polskiej Demokracji są dobre, to zostaną i tak przyjęte. Bo ci, którzy zaczną je stosować wygrają konkurencję ze stosującymi gorsze zasady:)
  • @goodness 11:20:41
    Gdyby np. każde województwo mogło stosować swoje zasady. budżet, szkoły sądy, określało cele... A rząd centralny nie miałby cic dogadania oprócz obronności i polityki zagranicznej, to tak. Ludzie przenosiliby się tam, gdzie lepiej.
  • @imran 13:04:58
    Czasochłonne w starym stylu wprowadzenie w życie polskiej demokracji można skrócić przez możliwość zastosowania nowej techniki w ten sposób, aby ludzie bez przenoszenia zaczęli żyć w dobrobycie. Oczywiście ludzie zawsze przenoszą się tam, gdzie lepiej.
  • Z sieci.
    Normalny
    12 kwietnia 2014 o 18:24

    No cóż… żyjemy przecież w kraju, w którym jako obywatel mam się najwyżej zamknąć, płacić za błędy i przepraszać. Kilka lat temu miałem firmę. Oto co mi z tego tytułu przyszło:

    1. Wystawiona faktura klientowi na gruby pieniądz. Klient wsiąkł, urząd skarbowy zawołał ode mnie pieniędzy, po czym zablokował konta pozbawiając mnie środków do prowadzenia dalszej działalności i do życia.
    2. Wszczęto śledztwo podatkowe, w wyniku którego wszyscy moi dotychczasowi klienci zostali odwiedzeni przez urzędników jawnie informujących, że prowadzą sprawę w związku z moją “niejasną historią podatkową”. Wiem to od klientów, którzy zszokowani dzwonili do mnie z pytaniami.
    3. Klienta, który wsiąkł nie znaleziono, choć z dokumentów jasno wynika, że miała miejsce wcześniejsza współpraca i że firma istniała. Sąd jest bezradny.
    4. Urząd Skarbowy wszczyna postępowanie egzekucyjne o zaległy podatek dochodowy i VAT. Spłacam go na kolanach następne pięć lat, podobnie jak kredyt, który zaciągnąłem na rozpoczęcie działalności.
    5. W sytuacji takiej a nie innej podejmuję pracę, gdzie pracuję do dziś.
    6. Kredyt na działalność udaje mi się spłacić (z dwoma lekkimi opóźnieniami negocjowanymi z bankiem) trzy lata temu. Niestety rok później komornik zajmuje moje wynagrodzenie w pracy na poczet spłaconego rok wcześniej kredytu. Okazuje się, że bank miał rozdwojenie jaźni – podczas gdy ja oficjalnie wynegocjowałem delikatne opóźnienia przy dwóch ratach, ktoś inny pisał już dokument do firmy windykacyjnej. Żadnego pisma na ten temat do mnie nigdy nie wysłano.
    7. W związku z zajęciem wynagrodzenia leżę i kwiczę finansowo przez blisko 6 miesięcy. W tym czasie komornik informuje mnie, że nic nie może zrobić, windykator podobnie, bo to bank musi wydać deklarację, że kredyt został spłacony.
    8. W oddziale banku w swojej miejscowości dostaję pismo potwierdzające spłacenie kredytu. Niestety takie pismo musi przyjść z centrali (tu oddalona o 350 km Warszawa). Komornik znów rozkłada ręce, ale radzi zagadać do windykatora co też czynię.
    9. Windykator twierdzi tygodniami, że robi co może by wydębić informację z banku. Jestem skłonny mu uwierzyć, gdyż dzwoni do mnie po trzy razy dziennie przez kilka tygodni by na bieżąco informować o… braku postępów w sprawie.
    10. Po sześciu miesiącach przychodzi przekaz pocztowy… pierwszy, drugi, potem trzeci. Wszystkie pieniądze zwrócone… Niestety szlag trafił wakacje i inne plany, które trzeba było przenieść na kolejny rok. Pomijam pewną życiową okazję, którą straciłem ze względu na brak pieniędzy. Ktoś zajął przez to moje miejsce.
    11. Ależ to nie koniec… Rok później przychodzi kolejne zajęcie – najpierw próba ataku na zwrot podatku z US – niestety spóźniona, więc zaczyna się akcja na wynagrodzenie. Okazuje się, że chodzi o faktury za usługi telekomunikacyjne za kilka ostatnich miesięcy mojej działalności, kiedy to bardziej interesowało mnie odzyskanie pieniędzy i dostępu do kont. Faktury te po jakimś czasie uregulowałem.
    12. Marne to jednak pocieszenie bo kilka lat później znów ktoś wymyślił, że mam je zapłacić. Próba wyjaśnienia kończy się podobnie jak poprzednio – nikt nic nie wie, jest wyrok i trza płacić.
    13. Postanawiam oddać sprawę do sądu. Poszło pismo wraz z dokumentacją, ale klamka już zapadła – dwa miesiące w plecy z wynagrodzeniem (oczywiście przysługują ustawowe ochłapy, których ruszyć nie wolno). Co do sprawy – blisko dwanaście miesięcy cisza… gdzie nie zadzwonię nikt nic nie wie.
    14. Marzec tego roku. Trafia do mnie identyczne pismo jak rok temu – o zajęciu zwrotu podatku z tytułu niespłaconych faktur za usługi telekomunikacyjne. Tym razem w porę, bo miesiąc wcześniej, tuż przed możliwością złożenia deklaracji podatkowej. Pismo ma tę samą sygnaturę akt, te same dane sprawy…. wszystko identyczne, jedynie data o rok dalsza i wyższe opłaty z tytułu odsetek. To ostatnie już mnie nie zaskoczyło, w końcu minął rok od poprzedniego paskudztwa.
    15. Dzwonię do komornika i z uśmiechem na ustach informuję, że już mnie przed rokiem za to samo skasowali, więc poproszę o wycofanie sprawy. Okazuje się, że owszem pieniądze wzięli, ale nie poszły do wierzyciela. Leżą od blisko roku w tzw. depozycie, ponieważ dostali informację, że założyłem sprawę w sądzie. O samej sprawie zdążyłem przez rok zapomnieć.
    16. Okazuje się, że pieniędzy z depozytu ruszyć nie mogą, bo sprawa “jest w toku”, a wciąż nie ma wyroku. Pytam więc po co chcą kasę po raz drugi skoro wiedzą, że u nich leży. Odpowiedź brzmi: takie są procedury, a poza tym wierzyciel (tu już windykator) pieniędzy nie dostał więc zaatakował ponownie. Gdy zapytuję czy nie można było wierzyciela poinformować o sytuacji słyszę odpowiedź, że to nie należy do obowiązków komornika, którego zadaniem jest realizacja zleconej sprawy. Nawet ku.wa mać logiczne.
    17. Po dość niemiłej z mojej strony rozmowie jakiś pan stwierdza, że sobie zadzwoni do wierzyciela i pogada, bo ja i tak nic bym nie mógł zrobić.
    18. Dziś jestem za granicą, a od żony wiem, że właśnie przyszło pismo o zapłacenie 180 złotych z tytułu sprawy nr jakiś tam. Nic więcej nie wiadomo. Czy był wyrok i jaki, czy pieniądze należą się za opłaty sądowe, odsetki czy cholera jedna wie co jeszcze. Jedynie co wiadomo to ile mam zapłacić i na jakie konto.

    Ot, przyjazne państwo polskie.
  • @Autor
    W końcu znalazłem czas na obejrzenie, więc mogę skomentować.

    Bardzo podoba mi się podejście, żeby nie forsować jakiegoś rozwiązania tylko zastanowić się nad pewnymi propozycjami i ich konsekwencjami.

    Odniosę się więc do kwestii, który podatek jest sprawiedliwy.

    Moim zdaniem nie da się tego rozstrzygać w oderwaniu od celów na jakie ów podatek ma być przeznaczany.

    Jeżeli ograniczymy rozważania do ochrony osobistej każdego człowieka przez aparat przymusu państwa, zarówno przed agresja zewnętrzną jak i zewnętrzną, to jedynym sprawiedliwym jest podatek pogłówny.
    Przecież każdy musi mieć taką samą ochronę i być tak samo traktowany, więc nie może być zróżnicowania opłat.
    Co więcej suma kilkuset złotych w zupełności wystarczy i nie trzeba różnicować czy ktoś pracuje czy nie. Jeżeli ktoś rzeczywiście nie ma możliwości zarobić tych 200zł to może zostać zwolniony, ale w normalnym kraju takiej sytuacji praktycznie być nie powinno. Z wyjątkiem sparaliżowanych, obłożnie chorych itp...

    Jeżeli rozważamy również ochronę mienia, to podatek liniowy byłby bardziej sprawiedliwy od pogłównego.
    Bo dlaczego za mienie bogatych miałby płacić biedny?
    Ale najsprawiedliwszy byłby podatek pobierany od tego właśnie mienia, czyli od majątku posiadanego.
    W jaki sposób wyjaśnić sprawiedliwość tego, że ktoś kto nie ma majątku ale dużo zarabia miałby opłacać ochronę fabryki czy innej posiadłości kogoś, kto wykazuje straty? Skoro jakoś płaci za ogrzewanie, za remonty, za sprzątanie..., to dlaczego ochrona ma być czymś, czego zapłacić nie może?

    Jeżeli rozpatrujemy funkcję socjalną podatku, to znaczy prowadzenie przez państwo działalności pomocowej dla ubogich, darmowe szkoły, opieka medyczna, pomoc socjalna itd...,
    to oczywiście ani pogłówny, ani liniowy nie jest sprawiedliwy.
    Taka pomoc polega na tym, że bogaci składają się na ubogich, więc jedyny sprawiedliwy byłby podatek od dochodu progresywny z dużą stopą wolną.

    Finansowanie z budżetu różnego rodzaju przedsięwzięć inwestycyjnych, budowa stadionów, infrastruktury, fundusze dla ratowania dużych strategicznych firm przed bankructwem, ratowanie banków - stabilizacja systemu finansowego... itp; tutaj sprawiedliwym podatkiem byłby raczej od przedsiębiorstw, może obrotowy, może Vat, od zysków z oprocentowania itp...
    Bo dlaczego miałby za to płacić ktoś ubogi, który z tego wszystkiego nie korzysta i tego nie potrzebuje?

    Pozostaje jeszcze kwestia zysków państwa z kopalin, sprzedaż koncesji na wydobycie. Z takich dochodów może być finansowana administracja i inne wydatki.


    Tak więc rozmowa o tym, jaki podatek jest lepszy, bardziej sprawiedliwy, technicznie wygodniejszy itp... w oderwaniu od celów państwa zawsze będzie powodowała kompletnie różne opinie, bo każdy będzie miał na myśli inne rodzaje wydatków państwa, które są pokrywane tymi podatkami.
    I każdy może mieć rację, a dyskusja może trwać w nieskończoność.
  • @ Freedom
    Dziękuję za kolejny ciekawy materiał do rozważań nad chorym systemem naszego zbrukanego państwa oraz za inspirację do dyskusji nad naszą przyszłością.
    Osobiście wciąż zastanawiam się jaki system podatkowy byłby najkorzystniejszy dla nas i naszego kraju w obecenej sytuacji bo niewątpliwie zmiany są konieczne i to nie zmiany kosmetyczne jakie proponują niektórzy politycy ale zmiany radykalne - radykalne i dobrze przemyślane. Obecny system i zbiurokratyzowane państwo politykierów karierowiczów to bankrut i aby móc optymistycznie myśleć o przetrwaniu i rozwoju naszego kraju pilnie potrzebujemy ludzi nowej generacji z obywatelsko - strategicznym spojrzeniem na zarządzanie państwem w naszym wspólnym interesie - to podstawa. Tylko ludzie mądrzy, uczciwi z twardym kręgosłupem moralnym będą mogą podjąć wysiłek odbudowy państwa polskiego.
    Zgadzam się z pogladem autora, że podatki powinny być proste i niskie,
    i na tym powinniśmy się skupić szukając rozwiązań. Raczej zrezygnujmy z próby znalezienia czy wymyślenia tego sprawiedliwego - jak pokazały dotychczasowe dyskusje każdy ma "swoją sprawiedliość".

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY

  • posty: 76 komentarze: 2944
  • posty: 8 komentarze: 430